poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział 2 - Ta znajoma piosenka/Kono onajimi no kyoku

Tego samego listopadowego dnia w którym Oda dołączył do naszej klasy po lekcjach miałam kółko muzyczne, więc gdy zadzwonił dzwonek szybko spakowałam się i ruszyłam w stronę sali w której ono się odbywało. Nagle poczułam, że ktoś chwycił mnie za rękę. To był... Oda! Po chwili odezwał się do mnie wesołym głosem:
- Też idziesz na kółko muzyczne? - zapytał i uśmiechnął się.
- Tak. Mogę ci znowu pomóc. Jak dziś rano. - powiedziałam i lekko się zaśmiałam.
- Dobrze, to idziemy? - zapytał.
- Yhm. - odparłam i ruszyliśmy zatłoczonym korytarzem prawie przytulając się do ściany.
Po dotarciu na miejsce okazało się, że jesteśmy pierwszymi osobami które dotarły na kółko. Czułam się trochę niezręcznie w obecności Ody, czekając na innych. Wydawał się taki miły i ciepły, a zarazem bardzo mi obcy. Sama nie wiedziałam o czym z nim rozmawiać. Po rozpoczęciu zajęć nasza nauczycielka zaczęła nam opowiadać o przygotowaniach na festiwal szkolny i o tym, że będziemy na nim występować. Potem poprosiła Odę, żeby coś dla nas zagrał, ponieważ była ciekawa dlaczego wybrał akurat to kółko. Ryuu usiadł przy pianinie i zaczął grać piosenkę, którą nie wiadomo skąd kojarzyłam. Nagle przypomniał mi się jej tekst, który po chwili on sam zaśpiewał:

Kiedy słońce zachodzi za mgłą,
Cienie wyciągają swą broń,
Napierają, chcą pokonać dzień,
Słońce oswoiło się...

Po wysłuchaniu piosenki, kiedy Oda wrócił już an swoje miejsce i dostał masę oklasków po cichu zapytałam się go:
- To twoja piosenka, czy jakiegoś innego wykonawcy? - zapytałam mając nadzieje na odpowiedź
- Nie, nie jest moja, chociaż można ją takową po części nazwać. To moja rodzinna piosenka, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. - powiedział. - Czemu pytasz?
- Byłam ciekawa... - skłamałam
Tak naprawdę to zdawało mi się jakbym ją gdzieś słyszała. Tylko nie wiem skąd. Czuję jakby w mojej głowie znajdowało się wiele szuflad które powinnam otworzyć, pełnych zapomnianych mi wspomnień. Po chwili zakończyły się zajęcia więc udałam się w stronę szafek. Przebrałam buty, kiedy nagle zakręciło mi się w głowie. Upadłam na podłogę. Próbowałam się podnieść lecz sprawiało mi to okropny ból. Czułam jakby coś celowo pchało mnie w podłoże i nie pozwalało wstać. Po chwili, ktoś przy mnie przykucną i powiedział: "Trzeba będzie usunąć i to wspomnienie. Bidulka...Wiem że mnie słyszysz. Jestem Akarui Kage...". Nagle obudziłam się. Znajdowałam się w... szpitalu:
- Shiro się obudziła! Shiro się obudziła! - ktoś krzyczał

***

Otworzyłam szerzej oczy. Ku mojemu zdziwieniu znajdowałam się w szpitalu. Byłam podpięta do kroplówki. Cały świat wydawał mi się taki szary. Z trudem próbowałam podnieść rękę. W końcu mi się to udało. Spojrzałam na nią, była biała jak ściana. Czułam się okropnie. Obróciłam głowę w bok. Koło mnie siedział Oda i trzymał mnie za drugą rękę. Kiedy zauważył, że go widzę od razu ją puścił i udawał, że nic się nie stało. W drzwiach stał jakiś zakapturzony chłopak. Po chwili odezwał się do mnie Oda:
- Shiro... Pamiętasz tą wczorajszą piosenkę, którą zagrałem na kółku muzycznym? - powiedział
- Jaką piosenkę? Przecież wczoraj odwołali zajęcia, bo nasza pani jest chora. Kiedy wróciłam do domu potknęłam się o schody i zemdlałam. Nie było tak? - zapytałam, Oda patrzył się na mnie z niedowierzaniem
- Biedna Shiro... Tak bardzo cię przepraszam... Nie powinno mnie tu być... - rozpłakał się i schował głowę w kołdrze - Obiecuję ci, przypomnisz sobie wszystko! Obiecuję! Opowiem ci o nas... i o... o Łowcach. Muszę już iść. Przepraszam - powiedział, pocałował mnie w rękę i odszedł
Nie rozumiałam zbyt o co mu chodzi. Jacy my? Jacy "Łowcy"? Jakie wspomnienia? I co JA mam z tym wspólnego. Nagle podszedł do mnie ten zakapturzony chłopak. Kiedy zdjął kaptur pomyślałam, że pewnie jest w moim wieku. Miał na uszach mnóstwo kolczyków, czarne oczy i tatuaż w kształcie księżyca na szyi. Usiadł na miejscu Ody i powiedział:
- Hejka Shiro. Biedna bezbronna Shiro... - powiedział i na jego twarzy pojawił się podejrzany uśmieszek
- Czy my się znamy? - zapytałam
- Nie pamiętasz? Ach no tak. To wspomnienie też ci zabrałem! Ale gdzie moje maniery. Jestem Akarui Kage. - powiedział i zaczął się dziwnie śmiać
- Czy ktoś mi w końcu wytłumaczy o co chodzi z tymi wspomnieniami?! - krzyknęłam i po chwili zdałam sobie sprawę, że powiedziałam to na głos po czym zakryłam rękami usta
- Ha ha! Kiedyś byłaś taka ostra. Nawyki wracają co? - powiedział
- Nie podoba mi się to wszystko... - szepnęłam do siebie, powoli podniosłam się z łóżka.
Gdy chciałam coś jeszcze powiedzieć temu chłopakowi to gdy na niego spojrzałam już go nie było. "Dziwne..."-pomyślałam i położyłam się spać.

Psycho-chan