Był listopadowy poranek. Jak
zwykle o szóstej obudziła mnie moja mama po czym ociężałym krokiem ruszyłam do
toalety. Stanęłam przed lustrem i zaspana przetarłam oczy ze zmęczenia. Moje
sięgające do kolan prawie białe włosy jak zwykle były nieokiełznane. Kiedy, co rano
próbowałam je wyczesać niestety one mnie nie słuchały. W końcu zdecydowałam się
założyć białą opaskę z kokardami po bokach i lekko pomalować moje rzęsy tuszem
to rzęs. Jeszcze tylko kilka poprawek i byłam gotowa do wyjścia. Ale
czekajcie! Pewnie teraz sobie pomyślicie: "A co z twoim mundurkiem,
śniadaniem itp.". Na to ja wam odpowiem "Zapomniałam". Każdy w
szkole wie jaka jestem zapominalska i że przynoszę okropnego pecha. Dlatego
wszystkie kluby trzymają się mnie z daleka. No to może opowiem wam teraz jak
próbowałam dołączyć do jakiegokolwiek kółka pozalekcyjnego. We wrześniu
postanowiłam spróbować łucznictwa. Jak pewnie przewidujecie, źle się to
skończyło. O mało nie strzeliłam w jakiegoś chłopaka przez co przewodniczący
klubu postanowił że nie pasuję do tego typu rzeczy i mnie wyrzucił. W połowie
września postanowiłam spróbować jeszcze raz, tym razem kółka magicznego. W ich
sali mieli bardzo dużo szklanych kul i różnych posążków. Pewnie teraz też
wiecie że i z tym sobie nie poradziłam. Otóż kiedy, wiceprzewodnicząca klubu
postanowiła żebym spróbowała przepowiadania przyszłości na podstawie figurki
słonia, to niefortunnie strąciłam ją ze stołu po czym biedne porcelanowe
zwierzątko roztrzaskało się na maciupeńkie kawałeczki. Nie wiem ile razy ich
przepraszałam, ale na pewno na tyle że nie pozwalali się mi do nich już więcej
zbliżać. Tak więc w październiku pomyślałam, że może bezpieczniejszą rzeczą
będzie dla mnie kółko kulinarne. W sumie to na początku szło mi tam dobrze,
Nawet dostałam pochwałę za najlepszy omlet ryżowy w szkole...tylko jest jedno
"ale". A tym "ale" jest to, że pewnego dnia kiedy
gotowaliśmy curry, stwierdziłam że sprawię że tym razem będzie ono
smaczniejsze, dodałam papryczkę chili. No, ale wsypałam jej za dużo i wyszło z
tego okropne ostre paskudztwo. Na dodatek przeze mnie szefowa ich klubu
zatruła się moim źle doprawionym ramenem i leżała w szpitalu przez tydzień. W
końcu narobiłam sobie tylu wrogów w klasie że postanowiłam zrezygnować z
poszukiwań klubowych, a jeśli słyszę choć jedno słowo na temat moim starań to
czuję się okropnie. I tak oto w ten sposób znalazłam się sama w bibliotece
szkolnej z mangą pod ręką i sztucznym uśmiechem na twarzy. Nikt za mną nie
przepadał, a żeby nie czuć się źle wolałam siedzieć gdzieś gdzie niema
zazwyczaj nikogo i niczego co mogłabym strącić lub zniszczyć. Ok, skończyłam już moją historię, więc możemy wrócić do momentu , kiedy miałam opuścić dom. Tak więc po bardzo szybkim zjedzeniu tosta z serem udałam się w stronę metra, żeby zdążyć na pociąg do szkoły.
***
Dotarłam już do szkoły.
Po przebraniu butów ruszyłam w stronę mojej klasy. Kiedy szłam korytarzem
zaczepił mnie jakiś chłopak:
-Hej! Przepraszam,
jestem nowy w tej szkole. Możesz mi pokazać gdzie jest klasa 1-A? - powiedział
i uśmiechną się
-Ja też jestem w
tej klasie...-powiedziałam cicho - ...więc chodźmy ra-razem. - wykrztusiłam
-Świetnie! -
powiedział chłopak i chwycił mnie za rękę, strasznie się zdziwiłam i
zaczerwieniłam - Przecież, chyba nie chcesz żebym się zgubił?
-No nie chcę...Ale
wiesz ja... przynoszę pecha...- powiedziałam
-Bzdura! Kto tak
powiedział? - odezwał się chłopak
-No,
wiesz...-powiedziałam
-Nie rozumiem. To
może mnie już zaprowadzisz? - powiedział
-O-okej...-szepnęłam
i ruszyłam w stronę mojej klasy - No to jesteśmy.
-Dziękuję! Teraz
muszę gdzieś jeszcze iść! Do zobaczenia! - krzykną, i wybiegł z klasy
Był on dość
wysoki, szczupły i miał piękne szare włosy. Szczerze jestem niska i dziwnie
się mi na niego patrzyło. "Tylko ciekawe gdzie siedzi.."-pomyślałam.
Kiedy rozpoczęła się lekcja nasz wychowawca wstał i z poważną miną oznajmił, że
mamy nowego ucznia w klasie i kazał mu się przedstawić:
-Witajcie! Nazywam
się Odaka Ryuu, miło mi was poznać! - powiedział i ukłonił się
Potem udał się na
swoje miejsce które było...TUŻ ZA MNĄ! Tak właśnie zaczęły się moje nowe dni.
Psycho-chan