sobota, 26 grudnia 2015

Rozdział 1 - Ten nowy dzień

Był listopadowy poranek. Jak zwykle o szóstej obudziła mnie moja mama po czym ociężałym krokiem ruszyłam do toalety. Stanęłam przed lustrem i zaspana przetarłam oczy ze zmęczenia. Moje sięgające do kolan prawie białe włosy jak zwykle były nieokiełznane. Kiedy, co rano próbowałam je wyczesać niestety one mnie nie słuchały. W końcu zdecydowałam się założyć białą opaskę z kokardami po bokach i lekko pomalować moje rzęsy tuszem to rzęs. Jeszcze tylko kilka poprawek i byłam gotowa do wyjścia. Ale czekajcie! Pewnie teraz sobie pomyślicie: "A co z twoim mundurkiem, śniadaniem itp.". Na to ja wam odpowiem "Zapomniałam". Każdy w szkole wie jaka jestem zapominalska i że przynoszę okropnego pecha. Dlatego wszystkie kluby trzymają się mnie z daleka. No to może opowiem wam teraz jak próbowałam dołączyć do jakiegokolwiek kółka pozalekcyjnego. We wrześniu postanowiłam spróbować łucznictwa. Jak pewnie przewidujecie, źle się to skończyło. O mało nie strzeliłam w jakiegoś chłopaka przez co przewodniczący klubu postanowił że nie pasuję do tego typu rzeczy i mnie wyrzucił. W połowie września postanowiłam spróbować jeszcze raz, tym razem kółka magicznego. W ich sali mieli bardzo dużo szklanych kul i różnych posążków. Pewnie teraz też wiecie że i z tym sobie nie poradziłam. Otóż kiedy, wiceprzewodnicząca klubu postanowiła żebym spróbowała przepowiadania przyszłości na podstawie figurki słonia, to niefortunnie strąciłam ją ze stołu po czym biedne porcelanowe zwierzątko roztrzaskało się na maciupeńkie kawałeczki. Nie wiem ile razy ich przepraszałam, ale na pewno na tyle że nie pozwalali się mi do nich już więcej zbliżać. Tak więc w październiku pomyślałam, że może bezpieczniejszą rzeczą będzie dla mnie kółko kulinarne. W sumie to na początku szło mi tam dobrze, Nawet dostałam pochwałę za najlepszy omlet ryżowy w szkole...tylko jest jedno "ale". A tym "ale" jest to, że pewnego dnia kiedy gotowaliśmy curry, stwierdziłam że sprawię że tym razem będzie ono smaczniejsze, dodałam papryczkę chili. No, ale wsypałam jej za dużo i wyszło z tego okropne ostre paskudztwo. Na dodatek przeze  mnie szefowa ich klubu zatruła się moim źle doprawionym ramenem i leżała w szpitalu przez tydzień. W końcu narobiłam sobie tylu wrogów w klasie że postanowiłam zrezygnować z poszukiwań klubowych, a jeśli słyszę choć jedno słowo na temat moim starań to czuję się okropnie. I tak oto w ten sposób znalazłam się sama w bibliotece szkolnej z mangą pod ręką i sztucznym uśmiechem na twarzy. Nikt za mną nie przepadał, a żeby nie czuć się źle wolałam siedzieć gdzieś gdzie niema zazwyczaj nikogo i niczego co mogłabym strącić lub zniszczyć. Ok, skończyłam już moją historię, więc możemy wrócić do momentu , kiedy miałam opuścić dom. Tak więc po bardzo szybkim zjedzeniu tosta z serem udałam się w stronę metra, żeby zdążyć na pociąg do szkoły.

***

Dotarłam już do szkoły. Po przebraniu butów ruszyłam w stronę mojej klasy. Kiedy szłam korytarzem zaczepił mnie jakiś chłopak:
-Hej! Przepraszam, jestem nowy w tej szkole. Możesz mi pokazać gdzie jest klasa 1-A? - powiedział i uśmiechną się
-Ja też jestem w tej klasie...-powiedziałam cicho - ...więc chodźmy ra-razem. - wykrztusiłam
-Świetnie! - powiedział chłopak i chwycił mnie za rękę, strasznie się zdziwiłam i zaczerwieniłam - Przecież, chyba nie chcesz żebym się zgubił?
-No nie chcę...Ale wiesz ja... przynoszę pecha...- powiedziałam
-Bzdura! Kto tak powiedział? - odezwał się chłopak
-No, wiesz...-powiedziałam
-Nie rozumiem. To może mnie już zaprowadzisz? - powiedział
-O-okej...-szepnęłam i ruszyłam w stronę mojej klasy - No to jesteśmy.
-Dziękuję! Teraz muszę gdzieś jeszcze iść! Do zobaczenia! - krzykną, i wybiegł z klasy
Był on dość wysoki, szczupły i miał piękne szare włosy. Szczerze jestem niska i dziwnie się mi na niego patrzyło. "Tylko ciekawe gdzie siedzi.."-pomyślałam. Kiedy rozpoczęła się lekcja nasz wychowawca wstał i z poważną miną oznajmił, że mamy nowego ucznia w klasie i kazał mu się przedstawić:
-Witajcie! Nazywam się Odaka Ryuu, miło mi was poznać! - powiedział i ukłonił się
Potem udał się na swoje miejsce które było...TUŻ ZA MNĄ! Tak właśnie zaczęły się moje nowe dni.

Psycho-chan

sobota, 19 grudnia 2015

Hejka!

Na wstępie chciałabym wam powiedzieć o czym będę pisać na tym blogu. Otóż będą to opowieści o pewnej nieśmiałej licealistce Shiro Chii. Nie jest ona zbyt lubiana w swojej klasie a większość czasu spędza z nosem w książkach, ukrywając się w szkolnej bibliotece. Pewnego dnia jej wychowawca zauważa że od dawna nie widział jej uśmiechniętej i pragnie to zmienić.
Co się dalej stanie? Czy nauczyciel Shiro  naprawdę jej pomoże? Zobaczycie ;).
Opowiadania będę wrzucać w weekendy ;).
Miłego dnia
~Psycho chan :)

PS.Tytuł mojego bloga oznacza "Ten nowy dzień". :D